Są takie dni, kiedy kalendarz patrzy na Ciebie i mówi „powodzenia”.
A Ty odpowiadasz „challenge accepted”.
Ten piątek był dokładnie taki. Cybersek od rana do wieczora.
Bielany Wrocławskie. 3 godziny intensywnej cyberhigieny
Zacząłem w szkole podstawowej w Bielanach Wrocławskich, szkole UNICEF, w której już wcześniej prowadziłem zajęcia na zlecenie firmy EduCafe. Tym razem misja była konkretna: trzy godziny z klasą czwartą na kółku informatycznym i temat cyberbezpieczeństwa.
Bez suchej teorii. Bez „uważajcie w internecie, bo…”.
Za to z praktyką.
Na warsztat poszły okulary VR i aplikacja Akademia. Dzieci mogły zobaczyć, czym jest spoofing, jak łatwo ktoś może podszyć się pod kolegę czy koleżankę i jak ważne jest zatrzymanie się na sekundę, zanim klikniesz. Budowaliśmy bezpieczne hasła, testowaliśmy ich siłę i rozmawialiśmy o tym, dlaczego „piesek123” nie jest tarczą nie do przebicia.
Na koniec turniej ruchowy. Trochę rywalizacji, dużo śmiechu i jeszcze więcej zapamiętanych zasad. Mega interakcyjnie. A komiksy o trollach zrobiły robotę. Dzieciaki wciągnęły się w temat tak, jakby to był nowy sezon ulubionego serialu.
Wysoka. Rodzice też chcą wiedzieć
Dzień wcześniej byłem w Wysokiej. Tym razem spotkanie z rodzicami dzieci z klas wczesnoszkolnych. Plan był na godzinę. Wyszło dwie i pół.
Rozmawialiśmy o tym, kiedy wprowadzać urządzenia elektroniczne do życia dziecka, na co zwrócić uwagę przy pierwszym smartfonie, jak ustawiać granice i jak nie oddać relacji algorytmowi. Pokazywałem, jak prowadzę warsztaty z dziećmi i co realnie dzieje się w ich cyfrowym świecie.
Było energetycznie, konkretnie i bez lukru. Rodzice zadawali trudne pytania. I to dobrze. Bo jeśli pytają, to znaczy, że im zależy.
Ścinawa. Cyber survival w „Pałacyku”
A piątek jeszcze się nie skończył.
O 17:00 pojawiłem się w Ścinawie na cyber survivalu w „Pałacyku”. Wspólnie z Cyfrowym Skautem, Instytutem Cyberpsychologii, ISSA Polska oraz Sun Capital zrobiliśmy prawdziwe Red Blue Team dla dzieci i młodzieży.
Było:
symulowanie ataków i ich odbijanie
wejście w VR i przechodzenie przez cyberataki
rozbieranie na części pierwsze fejkowych wiadomości i phishingów
rozmowa o hejcie i nienawiści w sieci
praca z komiksami „Nie bądź takim trolem”
Dzieciaki dawały się nawet zamykać w „cyberwięzieniu”, żeby przećwiczyć reakcję w praktyce. Energia? Poziom 200 procent.
tutaj wpis na Facebook
Co łączy te wszystkie miejsca?
Jedna rzecz.
Dzieci są gotowe rozmawiać o bezpieczeństwie. Trzeba tylko zrobić to mądrze. Bez moralizowania. Z doświadczeniem, ruchem, emocją i realnymi przykładami.
A jeśli do tego dołożymy świadomych rodziców i zaangażowane szkoły, to przestajemy mówić o „projekcie edukacyjnym”, a zaczynamy budować realną odporność cyfrową.
Turbo piątek. Zmęczenie konkretne.
Ale satysfakcja jeszcze większa.
Comments are closed